Filmy, Na ekranie, Przepisy, W kuchni

Jedyną stałą w życiu jest czekoladowa tarta

„Po dniu, w którym nic nie jest pewne i nie mogę nikomu nic konretnego powiedzieć, wracam do domu i wiem na pewno, że gdy połączę żółtka z czekoladą, cukrem i mlekiem, to uzyskam gęstą masę. Co za ulga mieć taką świadomość.”

Cytat powyżej to bardzo słuszne spostrzeżenie bohaterki filmu „Julie i Julia”, czyli Julii Powell. Nie sposób nie zgodzić się z tą myślą. Może nie dla każdego z nas pocieszeniem będzie akurat mieszanie czekoladowej masy. Może nawet nie będzie to nic związanego z jedzeniem. Ważne jednak, że wracając do domu, nawet po najcięższym dniu czeko coś, czego możemy być pewni, coś co podniesie nas na duchu. Co prawda, czasem nawet najbardziej ulubione rozrywki nie są w stanie poprawić nastroju. Jednak to sama świadomość ich istnienia pozwala jakoś przetrwać.

Dla mnie w tzw. gorsze dni pocieszeniem jest świadomość, że gdy wrócę do domu zawsze mogę wziąć coś do jedzenia czy picia, owinąć się kocem w formę kokonu i włączyć film. Pewna stała czynność, wieczorny rytuał, o którym mogłam myśleć w ciągu dnia i którego mogłam być pewna, że nastąpi. I nic innego w tym momencie nie miało już tak dużego znaczenia.

Julie i Julia ciasto czekoladowe przepis
Julie i Julia ciasto czekoladowe przepis
Julie i Julia, 2009

Pocieszanie jedzeniem. Czy jest dobrym pomysłem? Moja odpowiedź jest oczywista i brzmi „tak!”, jednak zajadanie smutku na dłuższą metę nie zawsze daje porządane efekty. Nie odbierajmy sobie jednak przyjemności z jedzenia. A przede wszystkim – z jedzenia czekolady. Dodatkową przyjemnością jest gotowanie, najlepiej w ciszy i spokoju, kiedy to pozwala się wszystkim myślom, nawet tym nieprzyjemnym i natrętnym, swobodnie przepływać. Jakoś wtedy szybciej mijają, stopniowo zanikają za każdym wymieszaniem masy łopatką i przy każdym kolejnym zwiniętym rogalikiem. Pozostawiają po sobie tylko błogą pustkę.

A, i jeżeli po całym tym moim natchnionym wywodzie zastanawiacie się, skąd u mnie taka nagła pogoda ducha, to wiedzcie, że właśnie zjadłam pół tabliczki czekolady.

tarta czekoladowa z bitą śmietaną


Pewna tarta

Tarta czekoladowa, której możecie być pewni. Ciężko ją zepsuć, a nawet jeśli coś pójdzie nie tak – to przecież wszystko z dodatkiem czekolady jest smaczne, prawda? No i z pewnością posiada ona moc poprawiania nastroju. Zapamiętajcie więc przepis, by skorzystać z niego w ten „gorszy dzień”.

Forma Ø 28 cm

Spód:

  • 2 szklanki mąki
  • 100 g zimnego masła
  • 3 łyżki śmietany
  • 1 żółtko
  • 50 g cukru pudru
  • szczypta soli

Nadzienie:

  • 2 tabliczki czekolady, gorzkiej i mlecznej
  • 2 szklanki mleka
  • 100 g masła
  • 5 żółtek
  • 3 łyżki skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej
  • 1/3 szklanki cukru

Na wierzch:

  • 250 ml śmietany 30%
  • 1 łyżka cukru pudru

Przygotować ciasto: przesianą mąkę, cukier puder i sól zagnieść z zimnym masłem. Dodać żółtko i śmietanę, zagnieść gładkie ciasto, w razie potrzeby podlewając zimną wodą. Odstawić do lodówki na 30 minut.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Schłodzone ciasto rozwałkować na dość cienki placek, wyłożyć nim natłuszczoną formę. Ponakłuwać widelcem. Piec 20-25 minut. Wystudzić.

W garnku podgrzać mleko, rozpuścić w nim cukier. W osobnej misce żółtka utrzeć ze skrobią. Temperować żółtka, dodając do nich kilka łyżek gorącego mleka i szybko mieszając. Masę stopniowo wlać do mleka i gotować na małym ogniu, stale mieszając, aż lekko zgęstnieje. Dodać masło i posiekaną czekoladę. Gotować kilka minut do uzyskania odpowiedniej konsystencji, cały czas mieszając.

Masę czekoladową wyłożyć na upieczony i wystudzony spód. Wyrównać i wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Kremówkę ubić z cukrem. Gdy masa czekoladowa zastygnie, przełożyć śmietanę na ciasto.


Kadry: Julie i Julia, reż. Nora Ephron, USA 2009

2 komentarzy do “Jedyną stałą w życiu jest czekoladowa tarta

  1. O, właśnie od wczoraj studiuję przepisy na ciasta czekoladowe :))). Film „Julie i Julia” uwielbiam, oglądałam ze cztery razy, Meryl Streep to moja ulubiona aktorka. Polecam również film „Czekolada”. Też uwielbiam – tam jest duuużo czekolady, no i Juliette Binoche świetna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *