Bajki, Przepisy, Smaki dzieciństwa, W bibliotece, W kuchni

Puchatkowe muffiny

Być może to nieco dziwne, ale gdy dosięgają mnie czarne myśli i nie potrafię ich odgonić alkoholem, zabieram się do pewnego konkretnego rodzaju książek – lektury dla dzieci. I to nie pierwszą lepszą książkę, lecz wyjątkową. Mowa oczywiście o Kubusiu Puchatku 🙂 Bo jak tu się nie uśmiechnąć czytając o perypetiach pluszowego, puchatego misia? I jak to w książkach dla dzieci bywa, są to losy które obrazują wiele ważnych wartości – między innymi przyjaźń, bezinteresowną pomoc i dobro. Mowa o rzeczach dla niektórych być może dziecinnych, naiwnych, lecz według mnie najpiękniejszych i najbardziej szczerych.

Najlepsza lektura, by uciec gdzieś, gdzie wszyscy są wobec siebie mili i okazują wzajemny szacunek. To miejsce, w którym się pomaga i pociesza, gdy zachodzi taka potrzeba. Miejsce, w którym każdy może powiedzieć o swoich uczuciach oraz spotkać się ze zrozumieniem – a nie z wyśmianiem i odrzuceniem. W końcu miejsce, gdzie nie trzeba (a nawet nie należy) udawać kogoś innego.
A teraz pora na, jak to Puchatek mawia, małe Conieco. Kukurydziane muffinki z bardzo istotnym dodatkiem dla każdego misia – MIODEM. Propozycja przede wszystkim dla wielbicieli babek piaskowych, ponieważ ciasto bardzo je przypomina. Nie byłyby jednak tak smaczne, gdyby nie glazura miodowa z orzechami laskowymi. Polecam ten wypiek każdemu, kto potrzebuje teraz odrobiny smakowego pocieszenia 🙂
Składniki:
12 muffinek
225 g mąki kukurydzianej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 jajko
1/3 szklanki cukru trzcinowego
120 ml oleju
250 ml mleka
 
Glazura:
garść posiekanych orzechów laskowych
1 łyżka masła
3 łyżki miodu
 
Przygotowanie:
W misce mieszamy suche składniki, dodajemy olej, mleko i jajko. W razie potrzeby dolewamy więcej mleka. Ciasto jest dosyć gęste jak na muffiny. Wykładamy je do nasmarowanej formy do muffinek. Pieczemy około 30 minut w temperaturze 180 stopni.
 
Robimy glazurę: w rondelku topimy masło, dodajemy miód i mieszamy do roztopienia. Dodajemy orzechy. Upieczone i ostudzone muffiny polewamy gotową ciepłą glazurą.
 
Najlepsze do pożarcia jeszcze tego samego dnia, zanim ciasto pochłonie 
całą przygotowaną glazurę 🙂

11 komentarzy do “Puchatkowe muffiny

  1. Smakowite muffinki, a ja na czarne myśli sobie wyobrażam taki scenariusz: po lewo kufel zimnego piwa, po prawo stosik muffinkowy, a przed oczami Kubusiowe przygody:))

    Życzę Ci pogody ducha i ściskam serdecznie!:))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *