Scena z filmu "Diabeł wcielony". Wielebny wskazuje palcem na stół z podarowanym mu jedzeniem.
Filmy, Na ekranie, Przepisy, W kuchni

Niesmaczne postaci filmowe: Wielebny Preston Teagardin i smażone wątróbki

Oto postać, która bez wątpienia ma spore szanse na wygraną w walce o tytuł największej filmowej mendy. Cechuje ją umiejętność używania pięknych wzniosłych słów, porywające improwizowane kazania oraz charyzma, która przyciąga i jednocześnie wywołuje największe wyrzuty sumienia. Oczywiście, jednym z jej atrybutów służącym upokorzeniu innych bohaterów, jest jedzenie. 

Kolejnym niesmacznym bohaterem jest oblizujący paluszki wielebny Preston Teagardin, pojawiający się w filmie Diabeł wcielony.


Zacznijmy od samego jedzenia. Smażone drobiowe wątróbki, bo dokładnie takie zostały w filmie wykorzystane, przygotowane zostały przez starszą kobietę, Emmę, jako dar od całej rodziny dla nowego wielebnego w parafii. Na jego powitanie każdy z mieszkańców okolicy przyniósł to, co najlepszego mógł zaoferować. Jako że rodzinie Emmy raczej się nie powodzi, wybór składników do przygotowania dania był nieco ograniczony. Wątróbki są jednak jej daniem popisowym, które każdy zachwala. 

Podroby – omawiana wątróbka, ale też żołądki, płuca i inne – w wielu kręgach uznawane są za po pierwsze niezbyt wyrafinowane potrawy, a także postrzegane są jako te „gorszej jakości”, bardziej odpady po pozyskaniu „prawdziwego” mięsa, niż pełnoprawny produkt. Każdy jednak, kto próbował dobrze przyrządzonych podrobów, wie, jak bardzo jest to ocena niesprawiedliwa i nie mająca pokrycia z rzeczywistością. Prawdą jest jednak, że ten rodzaj mięsa nie trafia we wszystkie gusta. Widok surowych podrobów także u niektórych może wręcz budzić pewne obrzydzenie. Co ciekawe, produkt ten może być równocześnie traktowany jako wyjątkowo wyrafinowana potrawa, niedostępna dla każdego, a sposób jej przygotowania widziany jako elegancki, wręcz snobistyczny rytuał. Przykład? Wystarczy spojrzeć na to, jak z wątróbkami obchodzi się Hannibal Lecter. Choć z pewnością jest to pewna skrajność.

Scena z filmu "Diabeł wcielony". Wątróbka drobiowa w sklepie mięsnym.
Diabeł wcielony, 2020.

Jak jednak te często niedoceniane wątróbki zostały w Diable wcielonym wykorzystane? W filmie pojawia się cała sekwencja scen: od zakupu, przez przygotowanie, aż do podania. W czasie tego pierwszego dochodzi do trudnego i pełnego emocji wyboru – może wydawać się, że nieco zbyt emocjonalnego, jak na tak prostą decyzję. No bo jak często zdarza się Wam płakać w sklepie mięsnym? (Zakładając oczywiście, że spożywanie mięsa nie budzi tutaj wątpliwości natury moralnej). Należy jednak zauważyć, że nie są to zwykłe zakupy. Kobieta bardzo denerwuje się tym, jak zostanie odebrana, co wypada a co nie oraz jakie sama potrawa sprawi wrażenie. Nie chce, by pomyślano, że jej dar jest skąpstwem lub pójściem na łatwiznę i zastanawia się, czy będzie to taktowne. Jej wątpliwości rozwiewa szybko wychowany przez nią chłopak, Arvin, zapewniając, że jej wątróbki są znakomite i nie ma nic złego w ich podaniu. Samo mięcho wzruszenia nie wywołuje, ale słowa doceniające jej pracę oraz tak bezpośrednie wsparcie rodziny – już tak. 

Następnie widzimy proces przygotowywania potrawy. Emmie pomaga jej córka, kolejne etapy są spokojne i pewne. Kobieta jest pewna podjętej decyzji i uspokojona. Gotowanie dla kogoś sprawia jej przyjemność i widać, że po prostu wkłada w nie serce. (Oczywiście sercem nie są kolejne podroby, lecz szczere emocje). Gotowa potrawa została podana na podłużnym owalnym talerzu, zapewne najlepszym, jaki posiada, przybrana duszoną na maśle zieloną cebulką… wygląda naprawdę smakowicie, co dodatkowo podkreśla ciepłe kojące światło i kolory tych scen.

Scena z filmu "Diabeł wcielony". Pokrojona zielona cebulka smażąca się na patelni.
Scena z filmu "Diabeł wcielony". Na patelni smażą się kawałki wątróbek.
Scena z filmu "Diabeł wcielony". Usmażona w panierce wątróbka na talerzu, wokół na stole inne potrawy przyniesione jako dar.
Diabeł wcielony, 2020.

Później przenosimy się już do wnętrza kościoła, prosto w spotkanie powitalne. I tutaj zaczyna się konfrontacja wątróbki z wielebnym Prestonem Teagardinem. „Niesmaczność” tej postaci objawia się w momencie jej poznania. Pierwsze co robi, widząc przyniesioną przez kobietę potrawę, to moczy palce w sosie, w celu jego skosztowania. Automatycznie kojarzy się to z „maczaniem palców” w czymś nieuczciwym, w szemranych interesach. Z pewnością jednak to nie wątróbki są fałszywe, a właściciel owych paluszków. A już odchodząc od tych interpretacji, to dość oczywistym jest, że gest ten to po prostu zniszczenie skromnej czystej potrawy brudnymi paluchami. Niezbyt elegancko, prawda? Już za chwilę okaże się, jak bardzo jak wielki kontrast występuje między prostym szczerym daniem, a tak nieprzyjemną i fałszywą postacią, jak Teagardin.

Dla wielebnego jest to jednak moment pewnego olśnienia, inspiracji odnalezionej między kawałkami wątróbki, na co wskazuje jego chwilowe zatrzymanie się nad nimi. Podroby, a może raczej ich odmienność od pozostałych darów, zrobiły na nim tak duże wrażenie, że stały się głównym bohaterem jego pierwszego przemówienia wygłoszonego do wiernych. Te biedne wątróbki w rękach Teagardina stają się iście szatańskim rekwizytem.

Nie jest to jednak kazanie miłe i działające jak klepanie po ramieniu. Znaczy się, jest pokrzepiające, ale zdaje się, że jedynie dla samego Prestona, który w ten sposób podkreśla, a właściwie to jedynie kreuje swoją własną wspaniałomyślność. Jego przemowę do zgromadzonych rozpoczyna się od zauważenia, że każdy, nieważne czy zamożny czy biedny, przyniósł to co mógł, najlepsze na co go było stać. Docenienie gestu – można by powiedzieć. Szybko jednak daje się odczuć, że wspaniałomyślność wielebnego jest jedynie pozorna. To, w jaki sposób podkreśla biedę rodziny, która przyniosła wątróbki, wcale nie brzmi jak docenienie. Rodzina zostaje wystawiona na ocenę publiczną – bo przecież każdy z obecnych osób wie, o kim mowa. Jest jak wystawienie przed tablicą osoby zupełnie bezbronnej i niespodziewającej się takiego nagłego zwrócenia na nią uwagi. Pojawia się więc myśl – skoro dla wielebnego podroby są tak samo wartościowe, jak pozostałe droższe potrawy, to dlaczego nie traktuje ich na równi? Dlaczego tak bardzo chce zwrócić na nie uwagę?

Wielebny Preston Teagardin jest, nie przebierając w słowach, fałszywym dupkiem, jedynie tworzącym wokół siebie otoczkę pobożności i zrozumienia dla drugiej osoby. Już samo jego powitalne przemówienie wiele świadczy o tej postaci, a tą negatywną ocenę potwierdzają jego późniejsze czyny. W tej jednak początkowej scenie przede wszytkim widzimy, że wielebny sprawił przykrość rodzinie. Właściwie to największą matce, Emmie, bowiem sam Arvin ma już w tym momencie wystarczająco duże nerwy na niego, i wcale mu się nie dziwię. Jakby publicznego upokorzenia było mało, Preston oświadcza wiernym, że on oto teraz, poświęci się dla nich, zjadając ten mało elegancki, ubogi dar. I faktycznie, pożera całą przyniesioną wątróbkę, nie ruszając niczego jednego. Teoretycznie zjedzenie całego dania i wylizanie po nim talerza powinno być komplementem dla kucharki, jednak w tym przypadku staje się jedynie bolesną obelgą. Być może wielebny obraża nie tylko to jedną rodzinę, nad którą tak wyjątkowo się znęca, lecz także pozostałych członków wspólnoty, gdy nie poświęca ani odrobiny uwagi przyniesionym przez nich darom, nad którymi z pewnością także się napracowali. Fakt, że nie zamierza się dzielić z innymi wybraną potrawą także nie wydaje się być odpowiednim dla duchownego zachowaniem. Poza tym – wątróbki z pewnością są pyszne, więc nawet wczuwając się w tok myślenia wielebnego… to i tak żadne to poświęcenie.


Dwie fotografie. Po lewej surowa wątróbka na talerzu i zielone cebulki. Po prawej wątróbka smażona w panierce, na wierzchu duszone zielone cebulki.
Dwie fotografie. Po lewej zielone cebulki na drewnianej desce. Po prawej usmażona w panierce wątróbka podana na owalnym talerzu.


Wątróbki grzechu warte

Nazwa tego dania jest, zważywszy na okoliczności, dość przewrotna. Raczej podroby nie posiadają mocy zachęcania kogoś do złych czynów (no, może z wyjątkiem wspomnianego wcześniej Hannibala) i nie są odpowiedzialne za zachowanie bohatera niniejszego tekstu. Jednak ich smak, zaskakująco dobry jak na tak prosty przepis, z pewnością zasługuje na to miano. Poniżej więc przepis na wątróbki grzechu warte. Jeżeli planujecie się nimi z kimś podzielić… to przede wszystkim dopilnujcie, by osoba ta była ich naprawdę warta.

  • 500 g wątróbek drobiowych
  • 1 jajko
  • mąka do panierowania
  • 3-4 zielone cebulki
  • łyżka masła
  • olej do smażenia
  • sól, pieprz

Zielone cebulki pokroić, umyć, poddusić krótko na maśle. Gotowe odłożyć. Wątróbki umyć, oczyścić i osuszyć. Kawałki zanurzać w rozmieszanym jajku, a następnie panierować w mące. Następnie smażyć wątróbki na rozgrzanym tłuszczu, z obydwu stron do zrumienienia. Gotowe przełożyć na talerz i wyłożyć na nie cebulkę. Na końcu doprawić.


Kadry:

Diabeł wcielony (The Devil All the Time), reżyseria: A. Campos, studio: Borderline Films (II) / Ninestory Pictures, dystrybucja: Netflix, USA 2020.

Cykl „Niesmaczne postaci filmowe”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.