Śniadanie z serialu Nasza bandera znaczy śmierć
Na ekranie, Seriale

Sznurek i nadgryzione tosty, czyli śniadanie Czarnobrodego – „Nasza bandera znaczy śmierć”

To śniadanie to moje podziękowanie – mówi nad tacą z jedzeniem Czarnobrody do Steda w serialu „Nasza bandera znaczy śmierć”. Ten poranny posiłek przygotowany przez pirata jest wyrazem wdzięczności za uratowanie życia – i jednocześnie romantycznym gestem. Na co dzień jednak jedzenie podane do łóżka nie jest wydarzeniem pełnym tak dużych emocji. Ale czy do tego trzeba mieć tak wyjątkowy powód jak Ed? Bo jeżeli nie… to dlaczego tak rzadko się je robi?

Oczywiście, mówię teraz tylko za siebie. Śmiem jednak sądzić, że śniadania w łóżku nie są aż tak powszechnym zwyczajem. Choć, co prawda, sama ostatnio takie jadam, lecz mają one zdecydowanie inny charakter. W tygodniu zamiast nabierać energii do działania, to przygnieciona zimnymi porankami wracam z kubkiem kawy i kawałkiem kanapki do łóżka. Te dziesięć (czasem nawet piętnaście!) minut, które mogłabym poświęcić na ogarnięcie się, by w normalnym tempie dotrzeć do pracy – wolę spędzić pod kołdrą, maksymalnie odkładając w czasie moment wyjścia. Czy mogłabym zamiast tego zająć się czymś „produktywniejszym”? Poćwiczyć? Wyprasować koszulę, co by wyglądać przyzwoicie? Być może… Ale nie chcę.

Mimo to niemal nigdy nie przygotowuje takich śniadań dla kogoś. Nie jest to jednak dyktowane brakiem empatii, lecz czystym pragmatyzmem. Bo śniadania w łóżku, choć wydają się wygodne, to wcale do takich nie należą. A skoro w łożu je się niekomfortowo, to cóż komu po tym, skoro w celu konsumpcji będzie musiał wstać? Wydawałoby się, że rozwiązaniem będzie taca na nóżkach… Ach, płonne nadzieje. Wystarczy jeden zbyt gwałtowny ruch kolanem, by wszystko wylądowało na podłodze, lub co gorsza na pościeli. W końcu zapieranie i suszenie poszewki zalanej kawą nie brzmi jak spokojne rozpoczęcie dnia. Trzeba więc brać pod uwagę własne predyspozycje do przewracania rzeczy i mierzyć siły na zamiary.

A skoro o siłach już mowa… to oczywistą przeszkodą w przygotowywaniu takich posiłków może być zwykłe lenistwo. Każdy chce sobie czasem dłużej pospać, to zrozumiałe. A nie każdy daje radę wstać bez głośnego budzika. Obudzenie kogoś w wolny dzień natrętnym alarmem nie brzmi jak szczególnie romantyczny gest. Cóż począć? Ukradkiem przygotować śniadanie wieczorem? Albo liczyć, że kiedyś w końcu uda się wygramolić spod kołdry na czas.

Kolejną kwestią zniechęcającą do robienia śniadań do łóżka jest brak pomysłu (lub umiejętności) do stworzenia ciekawego menu. Bo jak to tak, podać komuś na tacy parówki z wody? Przecież od razu chcielibyśmy mieć przed sobą te wszystkie croissanty (oczywiście z domowego wypieku!), wykwintne szyneczki (włoskie!), marmolady z gorzkich pomarańczy zbieranych przez Greka, kawę z zestawu domowego baristy i jako zwieńczenie półmiski egzotycznych owoców. Ale ludzie złoci, kto to wszystko zje?

Lecz prawdą jest, że przy takich śniadaniach trzeba mieć większy wybór niż zwykle. Nie wiadomo też, na co akurat tego dnia będzie mieć ochotę druga osoba, więc przyda się i coś słodkiego, i wytrawnego.

Ale żeby nie siać tutaj aż takiego pesymizmu. Te wszystkie utrudnienia nie oznaczają, że trzeba zrezygnować z pomysłu. Przecież wylewanie siódmych potów nad patelnią od 5 rano wcale nie jest koniecznością! Zadajmy sobie pytanie – czy śniadanie Czarnobrodego było aż tak wyrafinowane? Nie. Co więcej, składał się na nie nadgryziony tost, dwa plasterki szynki, ciut marmolady i, nie wiedzieć czemu, kawałek sznurka. Choć pełnił on po prostu funkcję „czegoś ekstra”, dekoracji, a nie każdy ma świeże kwiaty pod ręką.

I czy mimo to Sted był rozczarowany tym dość ubogim menu?

Oczywiście, że nie. Bo w śniadaniu do łóżka nie chodzi o same jedzenie, lecz o sam gest. Ktoś wstał wcześniej, postarał się, przygotował coś, by sprawić nam przyjemność. Nie trzeba mieć do tego specjalnego powodu, choć wymówek można znaleźć wiele. Ciężko więc nie docenić tego wysiłku, nawet jeżeli nie trafi w smakowe gusta. Albo nie będzie zbyt wygodnie. A na dobrą sprawę po przeniesieniu tacy do kuchni też będzie dobrze smakować.


Kadry: Nasza bandera znaczy śmierć (Our Flag Means Death), twórca: David Jenkins, studio: HBO Max, USA 2022-2023.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *