Filmy, Na ekranie

5 sposobów na włoskie wakacje bez ruszania się z miasta

Marzą Wam się wakacje we Włoszech, ale perspektyw na ruszenie się z własnego miasta nie widać na horyzoncie? Nic straconego. Atmosferę Italii, choć wprawdzie trudną do podrobienia, można przywołać innymi sposobami. Chociaż namiastkę. Naparstek. Rozsiądźcie się więc na kanapie, zapodajcie w tle włoską muzykę i sprawdźcie, czy poniższe propozycje są dla Was. Oto sposoby na włoskie wakacje bez ruszania się z własnego miasta!

Odgłosy włoskiej kawiarni

Kojarzycie te niesamowicie irytujące dźwięki na nagraniach do nauki obcego języka, puszczane na lekcjach w szkole? Konkretniej: rozdział bodajże ósmy, czyli “W restauracji”. Oczywiście, pomijając zupełnie korzyści dydaktyczne, najgorszymi z nich były te w wersji niemieckiej, bo jakby inaczej. Czyli słyszymy przykładowy dialog, dajmy na to, Jürgena, rodowitego Niemca, ze Stephenem, studentem z wymiany. Po złożeniu zamówienia przechodzimy do podpunktu dla bardziej zaawansowanych, czyli samej konsumpcji i komentowania smaku potrawy. Całej nagranej scenie – ciągnącej się w nieskończoność i odsłuchanej przynajmniej trzy razy – towarzyszą dodatkowe odgłosy. Anturaż. Czyli dźwięki stukania sztućców, brzdękania szklanek i stłumionych odgłosów przeżuwania. A jeszcze gdzieś w tle jeden Hans krzyknie, że JAA, DAS IS SEHR GUTE HEIßE SCHOKOLADE, chociaż odgłosy krojenia sugerują bardziej twardego schabowego na talerzu. Szkolne ASMR, że aż ciarki przechodzą. Niekoniecznie te przyjemne. 

Ale o czym to ja. Nie wybieramy się przecież w metafizyczną podróż do Niemiec, lecz do Włoch. Z pomocą przychodzi więc asortyment ścieżek dźwiękowych, które pozwoli nam się przenieść wprost na rozgrzany włoski rynek w niewielkim, lecz nie pustym miasteczku. Oczywiście, możemy sobie też wyszukać sobie soundtrack z centrum zatłoczonego Rzymu, lecz to tylko dla tych wyjątkowych wielbicieli takich wrażeń. 

Sama proponuję poniższy materiał, który mógłby spokojnie sączyć się w tle kawiarni czy restauracji. Ale poza tym, no to wiecie, po prostu piesek jest.

Kąpiel w fontannie

Czy w Waszych miastach też na każdej fontannie zamontowana jest tabliczka informująca o zakazie kąpieli? Oj, władze miasta tak mało romantyczne. Bo któż by nie chciał, niczym bohaterka filmu “La Dolce Vita”, wejść wieczorem do tego miejskiego źródełka? Zatańczyć, zapomnieć się, rozmarzyć… Któż śmie tego zabraniać! 

Tak, tak, oczywiście, że nie można. Bakterie, grzyby i inne zanieczyszczenia radośnie balują w wodach miejskich fontann i nikt nie chciałby dołączyć do tej imprezy. Ale tak posiedzieć obok na kamiennym murku? Może wystarczy?

Robimy więc tak: najpierw seans Felliniego w domowym zaciszu, a później, pod osłoną nocy wyruszamy w kierunku okolicznych źródełek. Można organizować wspólne wiece i spotkania. Kontemplujemy wodne rozpryski, najlepiej z kawką lub szampanem w dłoni. Co prawda, sama kąpiel wiąże się z ryzykiem otrzymania mandatu i zarażeniem czymś bardzo nieprzyjemnym… ale jakaż byłaby to piękna pamiątka – grzywna za kąpiel w fontannie podczas nocy. Nic tylko w ramkę oprawić i postawić na ołtarzyku, zaraz obok portretu włoskiego reżysera.

la dolce vita fontanna
Słodkie życie (La Dolce Vita), reż. Federico Fellini, Gray-Film / Pathé Consortium Cinéma / Riama Film, Francja / Włochy 1960

Włoski poranek

W wolny dzień nie ma nic lepszego od niespiesznego porannego posiłku z filiżanką dobrej kawy, prawda? A włoskich propozycji śniadaniowych trochę jest. Jednak przeciwnicy węglowodanów nie poszaleją, bo głównie są wypieki. 

Najpopularniejsze to oczywiście cornetto: drożdżowy rogalik, przypominający francuskie croissanty. Pozostałe wypieki często zależne są od danego regionu, a pewne przysmaki popularne są tylko wśród mieszkańców jednego miasteczka. Dobrze sprawdzi się też schiacciata con l’uva, czyli toskańska foccacia z dodatkiem oliwy i ciemnych winogron. A co jeżeli potrzebujecie wytrawnego śniadania? Na południu Włoch jest ono mniej popularne od tych słodkich, ale dobrym pomysłem będą bruschetty z różnymi słonymi dodatkami.

Pewnym wyróżnikiem będą także śniadania jedzone na mieście. Być może warto więc wyjść do piekarni, kupić kawę na wynos i usiąść przy stoliku kawiarni lub gdzieś na ławce w parku. A jeżeli zostaniemy w domu…

…to kawa i tak musi być – a jeżeli z jakiś względów nie może, to pijemy napój z prażonego jęczmienia. Najlepszym wyjściem będzie kawa z kawiarki – nie chodzi tutaj o same walory smakowe, choć faktycznie ta jest jednym z lepszych sposobów wydobycia autentycznego smaku espresso. Istotnym elementem będzie sam zapach roznoszący się po domu w trakcie jej przygotowywania. Być może to idealny sposób na obudzenie drugiego domownika, choć istnieje też szansa, że zlecą się wszyscy sąsiedzi. I co wtedy? Cóż, trzeba będzie ich zaprosić do wspólnego stołu.

włoska kawa

Krążenie bez celu

Latem szukamy beztroski. A cóż jest bardziej swobodnego niż snucie się bez celu po miasteczku? Najlepiej wychodzi to na urlopie, w luźniejszy dzień, kiedy to nie mamy w planach zwiedzania żadnych obowiązkowych atrakcji. Krążymy po uliczkach, chłonąc atmosferę miejsca nam nieznanego. Jeżeli trafimy na zabytek, to chętnie go zobaczymy, jednak bez presji. Potraktujemy go jak niespodziankę i być może zrobi na nas większe wrażenie, niż gdybyśmy mieli go na liście.

A co wtedy, gdy krążymy po miejscu dobrze nam znanym? Wyjście na spacer, bez celu, bez planu, bez wizyty w żadnym sklepie… to dobry pomysł. Idziemy tam, gdzie nas poniesie. Wstępujemy do kawiarni i piekarni, w których nigdy wcześniej nie byliśmy. Sprawdzamy, czy w jednym z kościółków nie znajdują się ładne rzeźby. Ukradkiem zaglądamy do wnętrz kamienic i podwórek, by sprawdzić, czy czasem w którymś z nich ktoś nie urządził urokliwego ogrodu. 

Trochę jak bohaterowie filmu “Zapiski z Toskanii”, który możemy obejrzeć przed wyprawą. Najlepiej rano lub wczesnym popołudniem, dla odmiany od filmowych wieczorów. Choć w filmie za pozorną beztroską kryje się drugie dno opowieści, to taki wczesny seans pozwoli nam inaczej spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość.

zapiski z toskanii juliet binoche
Zapiski z Toskanii (Copie conforme), reż. Abbas Kiarostami, Abbas Kiarostami Productions, Włochy / Francja / Belgia 2010

Miłosne okrzyki

Co kojarzy się większości z mieszkańcami Italii? Pierwszą myślą będzie ich temperament – słusznie czy nie, stało się to pewnym wyróżnikiem, spotęgowanym dodatkowo przez wszystkie filmy – nie tylko włoskie, lecz także amerykańskie. Wszyscy podrywają, krzyczą, dają głośny wyraz swym uczuciom, jednocześnie prawą ręką podrzucając ciasto na pizzę, a lewą mieszając sos w garnku. 

Jedną z najpiękniej przedstawionych w ten sposób włoskich ekranowych postaci jest Ronny Cammareri w filmie “Wpływ księżyca” – a jego miłosne wyznanie w blasku naturalnego satelity spokojnie można zaliczyć do najbardziej poruszających scen filmowych wszech czasów. 

Może to będzie dla nas inspiracją. Nie duśmy w sobie emocji, przekażmy bez ogródek ludziom wokół, jakie uczucia do nich żywimy. Oczywiście, w domyśle mówię o pozytywnych emocjach – nie zachęcam do rękoczynów ani trzaskania naczyń zbyt głośnym sąsiadom. A może skierujmy uwagę na przyjemności wokół – choćby na dobre jedzenie. Być może to właśnie ten talerz spaghetti okaże się na tyle pyszny, że postanowimy wykrzyczeć „mamma mia!” na całe osiedle? 

wplyw-ksiezyca-nicolas-cage
Wpływ księżyca (Moonstruck), reż. Norman Jewison, Metro-Goldwyn-Mayer (MGM) / Star Partners, USA 1987


Kadr w nagłówku: Zapiski z Toskanii (Copie conforme), reż. Abbas Kiarostami, Abbas Kiarostami Productions, Włochy / Francja / Belgia 2010

Podobało Ci się i chcesz mnie wesprzeć?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.